Written by Natalia Szewczyk

Poranna rutyna pielęgnacyjna.

poranna-pielegnacja-poranna-rutyna

Spis treści

Rutyna pielęgnacyjna

Na wstępnie napiszę, że jeśli nie czytałaś/łeś mojego wcześniejszego wpisu o rutynie pielęgnacyjnej, być może warto byłoby zacząć właśnie od niego.

Część 1 czyli  „Moja jesienna rutyna pielęgnacyjna – wprowadzenie ,zawiera bowiem podstawy, to na czym się skupiam właśnie w tym jesienno- zimowym czasie jeśli chodzi o pielęgnację mojej twarzy, jakie są moje cele i ulubione składniki aktywne.

Dziś przedstawię już konkretne produkty, których używam obecnie w ciągu dnia (w 98%, zdarza się, że któregoś produktu użyję również na noc, jeśli uznam, że moja skóra właśnie tego potrzebuje), ale będą to właśnie kosmetyki, które są filarem mojej porannej pielęgnacji twarzy.

1 etap mojej rutyny pielęgnacyjnej – oczyszczanie twarzy.

W tzw. sezonie grzewczym, a także w sezonie, gdy jedną z głównych ról w mojej pielęgnacji grają takie składniki jak retinol, witamina C, czy kwasy, zaczęłam eksperymentować z porannym oczyszczaniem mojej twarzy.

Teraz, gdy jest ona bardziej sucha niż latem i momentami łuszcząca się, nie odczuwam potrzeby mycia jej rano dedykowanym do tego kosmetykiem, czy przeważnie żelem myjącym.

Na chwilę obecną, staram się moją twarz bardzo dobrze nawilżać podczas wieczornej pielęgnacji (w wieczory kiedy nie używam retinolu) i rano skórę twarzy oczyszczam wyłącznie wodą, w trakcie mojego porannego prysznica (zazwyczaj rano wykonuję jakiegoś rodzaju trening dlatego stałam się zwolenniczką porannych prysznicy:).

W niektóre dni rano, po zmyciu twarzy wodą, nakładam tonik z kwasem, zostawiam go na mniej więcej 20 minut i zmywam go z mojej twarzy, ale o tym powiem dokładniej później.

Zatem etap 1, czyli oczyszczanie mojej twarzy, odbywa się wyłącznie za pomocą wody z kranu.

Krok 2 – Tonizowanie twarzy.

The Ordinary – Glycolic Acid 7% Toning Solution – Tonik Peelingujący z 7% Kwasem Glikolowym„.

Produkt złuszczający, który zdecydowanie polecam bardziej zaprawionym w „boju kwasowym” urodomaniaczkom. Może nie należy on do moich ulubionych produktów z kwasami, ale z pewnością zużyję go do końca.

Produkt jest z pewnością bardzo wydajny, wielka butla, wystarczy nam na cały okres ważności, czyli 12 miesięcy.

Tonik posiada 7% kwas glikolowy. Ten właśnie kwas należy do grupy kwasów AHA, ma od bardzo małe cząsteczki, przez co penetruje głębokie warstwy naszego naskórka. Polecany w szczególności dla cer zanieczyszczonych, borykających się z zaskórnikami i niedoskonałościami. Wpłynie korzystnie na wyrównanie kolorytu i tekstury naszej skóry.

Tonik według tego co mówi nam producent, może być używany codziennie, ale ponownie, jeśli zaczynasz przygodę z kwasami zaczynaj ją pomału i stopniowo (najlepiej na początek wybrać kosmetyki z łagodniejszymi kwasami jak np. kwasem migdałowym). Ja wróciłam do niego ponownie kilka dni temu i tym razem stosuję go nieco inaczej.

Rano po przemyciu twarzy wodą, nakładam tonik za pomocą wacika na twarz, szyję i dekolt. Pozostawiam go na 15,20 minut po czy biorę prysznic i zmywam tonik z twarzy. Stosując retinol nie potrzebuję, aż tak intensywnego złuszczania i ta forma korzystania z tego specyfiku jest mniej inwazyjna i drażniąca dla mojej skóry.

Jak pisałam wcześniej staram się słuchać potrzeb mojej skóry i nakładanie toniku i pozostawienie go, teraz nie byłoby dla mnie odpowiednie.

Muszę przyznać, że tonik nigdy mnie nie podrażniał, używało i nadal używa mi się go przyjemnie, fajnie wpływa na wyrównanie kolorytu cery, tekstura jest bardziej wyrównana, a skóra gładsza i przyjemna w dotyku.

O rodzajach kwasów, oraz o podstawowych zasadach działanie przeczytacie tutaj*.

Poranna rutyna pielęgnacyjna - tonik z kwasem glikolowym the ordinary
Tonik z kwasem glikolowym





„Woda termalna Avene”.

Do tej pory najchętniej sięgałam po hydrolaty, te moje ulubione to np. różany czy oczarowy, jednak ostatnio w moje ręce wpadła woda termalna  marki Avene. Delikatna, kojąca mgiełka, która łagodzi podrażnienia.

Wodę termalną przeważnie lubię stosować latem, nawet do odświeżenia skóry w ciągu dnia, ale obecnie w mojej pielęgnacji, również sprawdza się całkiem nieźle.

Wody termalne* zawierają w składzie liczne minerały, z założenia mają pomagać w walce z trądzikiem, są hipoalergiczne, także jeśli masz bardzo wrażliwą skórę podatną na podrażniania, czy uszkodzoną, bądź spaloną słońcem, myślę, że będzie to strzał w 10. Woda od Avene jest bezzapachowa, posiada bardzo przyjemny atomizer, który tworzy bardzo drobną mgiełkę, daje natychmiastowe uczucie odświeżenia, nawilżenia i ukojenia mojej twarzy. Polecam.

Poranna pielęgnacja twarzy - woda termalna Avene tonizowanie ukojenie nawilżenie
woda termalna avene





Krok 3 – Esencja.

COSRX – Advanced Snail 96 Mucin Power Essence – Nawilżająca Esencja ze Śluzu Ślimaka„.

Jest to etap w mojej rutynie pielęgnacyjnej, który wprowadziłam stosunkowo niedawno i przyznam, że dał mi wiele nieoczekiwanej satysfakcji i przyjemności.

Zaraz po umyciu twarzy i spryskaniu jej mgiełką termalną, od razu na wilgotną twarz nakładam 1 pompkę esencji od COSRX z filtratem ze śluzu ślimaka*. Jest to dość kontrowersyjny składnik, ale moja skóra bardzo się z nim polubiła. Szczególnie taka skóra jak moja, czyli skłonna do podrażnień, trądziku, przebarwień powinna zapoznać się właśnie z tym kosmetykiem.

Nałożenie esencji daje mi natychmiastowe uczucie nawilżenia, takiej szklanki wody wylanej na twarz, jest to bardzo przyjemne uczycie i myślę, że ten etap wpłynął znacznie na poprawę poziomu nawilżenia mojej skóry.

Esencja nastawiona jest na działanie kojące, nawilżające, łagodzące podrażnienia, wspomaga w leczeniu trądziku, zmniejsza widoczność ujść gruczołów łojowych, silnie nawilża i zmiękcza skórę oraz rozjaśnia przebarwienia. W składzie oprócz filtratu ze śluzu ślimaka, znajdziemy również betainę, hialuronian sodu, argininę i alantoinę, czy składniki działające nawilżająco i kojąco.

Produkt ma przyjemną, lekko żelową konsystencja, wchłania się bardzo dobrze, nie pozostawia lepkiego i nieprzyjemnego filmu na twarzy. 

Bardzo fajna sprawa, polecam.

Rutyna pielęgnacyjna - esencja koreańska ze śluzem ślimaka nawilżenie twarzy
Esencja COSX Snail Mucin Power Essence





Krok 4 – Krem, lub serum pod oczy.

Koktajl kawowy pod oczy Bosphaera”.

Tutaj zawsze mam najwięcej problemów.

Kremy pod oczy stosuję regularnie, ale wiadomo, że na efekty trzeba trochę poczekać.

Oglądając liczne youtuberki urodowe, czy czytając opinie w sieci, zawsze fascynował mnie fakt, że ktoś po 2 tygodniach jest w stanie zobaczyć rezultaty używając takiego czy innego kremu. Ja niestety nie natrafiłam jeszcze na taki, który wyrwałby mnie z butów i zrobił na mnie ogromne wrażenie, wciąż szukam i jeśli macie jakieś polecenia koniecznie piszcie w komentarzach. Obecnie używam kawowego koktajlu pod oczy marki Bosphaera.

Polska marka Bosphera, tworzy swoje kosmetyki w tradycyjny sposób, wszystkie są naturalne i ręcznie wyrabiane. Kosmetyki są pozbawione sztucznych składników, parafiny, wazeliny, silikonów, parabenów, SLS/SLES, substancji modyfikowanych genetycznie i wszystkie są przebadane dermatologicznie. Bardzo fajna filozofia marki, która zachęciła mnie do zakupu dwóch kosmetyków, o drugim powiem później.

Serum pod oczy, posiada formę olejku, ale jednocześnie jest dość lekkie i u mnie bardzo szybko się wchłania, przez co ja stosuję je również na dzień (wbrem temu co widnieje na opakowaniu). Bardzo bogaty i ciekawy skład. Serum fajne, nawilża, może lekko rozświetla okolicę oka.

Kawowy koktajl, posiada aplikator z metalową kulką i przed to, że trzymam je w lodówce (producent wcale tego nie wymaga to tylko mój wymysł:) daje mi fajny efekt chłodzenia z rana. (mogę się jedynie nieco przyczepić do opakowania, gdyż zawsze mam ogromny problem z jego odkręceniem, być może na zdjęciu zobaczycie ślady moich zębów;)

Moja poranna rutyna pielęgnacyjna krem pod oczy kawowy koktajl serum pod oczy
Kawowy koktajl pod oczy





Krok 5 – Serum.

Wymienione przeze mnie sera, nie są przeze mnie stosowane jednocześnie, żeby było jasne;)

Stosuję je zgodnie z tym co podpowiada mi obecnie moja skóra i konkretny kosmetyk dostosowuje do jej obecnej kondycji.

Timeless Serum z witaminą B5.”

Powiedziałabym, że jest to bardzo podstawowe i lekkie, nawilżające serum. Ja używam go zaraz po nałożeniu esencji, jeszcze na dość wilgotną skórę. W składzie serum posiada witaminę B5*, oraz kwas hialuronowy, czyli składniki nastawione głównie na nawilżanie naszej skóry. Serum działa również kojąco i przeciwzapalnie.

Kosmetyk marki Timeless, jest polecany głównie dla cer suchych, ale jego lekka i szybko wchłaniająca się formuła myślę, że powinna przypaść do gusty cerom zarówno mieszanym jak i tłustym. Serum nie posiada zapachu, ma bardzo przyjemną lekko żelową, ale bardziej wodnistą konsystencję i wchłania się w sekundzie.

Pozostawia cerę taką miłą i mięciutką, oraz nawilżoną. Bardzo fajne serum myślę, że dla każdego.

Rutyna pielęgnacyjna poranna serum z witamina b5 nawilżenie ukojenie kwas hialuronowy
Serum Timeless z witaminą B5





Auriga Auriderm XO Krem uszczelniający naczynia krwionośne”.

Krem celowo umieszczam w kategorii serum, gdyż jest tak przeze mnie stosowany. Stosuję go w mojej rutynie pielęgnacyjnej wyłącznie na wybrane części twarzy i na to nakładam dodatkowo krem nawilżający.

Ten kosmetyk jest moim hitem i z pewnością kupię kolejne opakowanie. Dla wszystkich tych, którzy zmagają się z zaczerwienieniem na policzkach, czy brodzie czy wokół nosa – to jest krem dla was. Ja będąc na wiosnę w Polsce, odwiedziłam kosmetyczkę i to właśnie ona poleciła mi ten produkt. 

Posiadam cerę dość wrażliwą, nie do końca naczynkową, ale skłonną do zaczerwienienia na policzkach, na brodzie i czole, czyli ogólnie w strefie T.

Każdy produkt nakładany na twarz, czy mycie jej powodowało, że czerwieniła się w momencie, pomimo tego, że zawsze staram się obchodzić z nią bardzo delikatnie. I właśnie tu przyszła mi z pomocą moja pani kosmetolog i poleciła mi ten cudowny produkt.

Powiedziała mi, że używając go regularnie zobaczę efekty jak po laserze. Nigdy nie miałam zabiegu laserowego, ale dla mnie efekty są super i przeszły moje najśmielsze oczekiwania.

Krem ogólnie jest polecany dla osób, które miały jakieś inwazyjne zabiegi wykonywane na twarzy, czy to zabiegi chirurgii plastycznej, zabiegi estetyczne, wypełnianie zmarszczek, czy właśnie zabiegi laserowe.

Dzięki zawartości witaminy K* w składzie, kosmetyk pomaga uszczelniać naczynia krwionośne, tym samym łagodzi, pomaga w gojeniu ran, koi i zapobiega powstawaniu zaczerwienień.

Dodatek witamin C i E działa dodatkowo antyoksydacyjnie i wzmacnia działanie witaminy K.

Bardzo dobry dermokosmetyk i polecam wypróbować go wszystkim tym, którzy tak jak ja zmagają się z zaczerwienieniem i nadreaktywnością skóry twarzy. Po kilku miesiącach używania tego kremu regularnie, mogę zauważyć efekty gołym okiem.

Polecam.

Poranna rutyna krem z witamina K krem na naczynka
Krem z witaminą K





The Ordinary – Niacinamide 10% + Zinc 1% – Serum z Witaminą B3 i Cynkiem„.

Kultowe serum marki The Ordinary, które albo się kocha albo nienawidzi. Ja muszę przyznać nie pamiętam dnia, kiedy nie miałam go na swojej półce z pielęgnacją. Bardzo lubię ten kosmetyk.

Kiedyś, kiedy byłam posiadaczką twarzy bardziej przetłuszczającej się, serum stosowałam (nie codziennie) na całą twarz.

Teraz gdy moja cera nieco się uspokoiła i jest, myślę normalna w kierunku do suchej (szczególnie jesienią i zimą), korzystam z niego rzadziej, ale również, używam go w nieco inny sposób.

Teraz kosmetyku używam bardziej jako czegoś na dzień i wyłącznie na strefę T, idealnie sprawdza się, niemalże jako baza matująca, przez to, że bardzo szybko zwęża pory i matuje właśnie.

Myślę, że bardziej przypadnie do gustu cerom przetłuszczającym się, ale ja bardzo się do niego przyzwyczaiłam i jak wspomniałam wcześniej, teraz używam go w inny sposób. Idealnie sprawdza mi się nie tylko jako baza pod makijaż, ale także jako punktowy środek na wypryski.

Z pewnością nie zadziała na jakieś podskórne, uciążliwe cysty, ale na małe wypryski, stosowany punktowo, fajnie wysusza i przyspiesza gojenie naskórka. U mnie przynajmniej właśnie w takich wypadkach sprawdza się idealnie. Łagodzi zaczerwienienie wokół wyprysku i zmniejsza ryzyko powstania przebarwienia.

Cynk* zawarty w składzie przyspiesza gojenie się rany i pomaga w regeneracji naskórka, natomiast witamina B3* normalizuje wydzielanie sebum i rozjaśnia przebarwienia. Fajne serum w przystępnej cenie. 

Formuła lekko żelowa, szybko się wchłania. 

Moja poranna rutyna pielęgnacyjna serum z cynkiem i niacynamidem the Ordinary
Serum z Niacynamidem i Cynkiem





 „Dwufazowe serum rozświetlająco – rozjaśniające Bosphaera

Kolejny produkt marki wspomnianej już wcześniej, tym razem serum z Witaminą C rozświetlająco rozjaśniające. Wszystko byłoby super, gdyby w składzie znalazła się inna, może bardziej stabilniejsza forma witaminy C.

Ostatnio czytałam co nieco na temat form witaminy C, która jest najbardziej stabilna, która najbardziej wnika i działa faktycznie odmładzająco na naszą skórę i przyznam, że gdybym wiedziała wtedy, co wiem teraz, nie zdecydowałabym się na to serum.

Ascorbic acid na drugim miejscu sprawił, że tego serum, nie zdecydowałabym się polecić osobom z cerą wrażliwą. Ja posiadając skórę przyzwyczajoną do kwasów i retinolu, po użyciu serum byłam bardzo zaczerwieniona. Być może to tylko ja, ale według mnie ta forma witaminy C jest dość drażniąca.

Zużyłam pół buteleczki i pomimo tego, że trzymałam serum w lodówce (TRZYMANIE PRODUKTU W LODÓWCE NIE JEST WYMAGANE, GDYŻ JEST ON ZAKONSERWOWANY MIESZANKĄ KWASÓW ORGANICZNYCH), bardzo mocno pociemniało i zmieniło barwę, także daruję sobie kontynuację jego używania.

(TUTAJ MUSZĘ ZAZNACZYĆ, ŻE WYSŁAŁAM MAILA DO PRODUCENTA CZY MOGĘ STOSOWAĆ KOSMETYK JEŚLI MOCNO ZMIENIŁ BARWĘ TO ODPOWIEDŹ KTÓRĄ OTRZYMAŁAM: „Serum należy zużyć w ciągu 3-4 miesięcy od otwarcia. Nie mniej jednak zmiana barwy na coraz ciemniejszą i pojawienie się drobnego osadu jest jak najbardziej prawidłowe. Serum nie musi Pani trzymać w lodowce- jest zakonserwowane mieszanka kwasów organicznych. W razie dalszych pytań pozostaje do dyspozycji. Pozdrawiam.)

Skład jest bardzo imponujący, serum ma lekką i łatwo wchłanialną konsystencję. Formuła minimalnie olejkowa, bardzo fajny cytrusowy zapach, ale niestety nie dla mnie, próbowałam, ale serum bardzo mnie podrażniało.

Właśnie kiedy piszę ten wpis, przyszła do mnie paczka z nowym serum w Witaminą C tym razem od marki The Ordinary z bardziej stabilną formą witaminy c właśnie, także mam nadzieje, że ten kosmetyk sprawdzi mi się lepiej.

Bardzo fajne, przydatne i wartościowe informacje o witaminie c w kosmetykach, znalazłam na kanale PannaNaturalna i przed zakupem jakiegokolwiek rozjaśniającego serum z tym właśnie składnikiem, polecam zobaczyć jej filmik:



serum z witamina c

serum rozswietlajaco rozjasniajace


serum z witamina c the ordinary bardzo stabilna forma
Serum z Witaminą C The Ordinary

(tu mały update, serum stosuję już tydzień i „so far so good”. Brdzo fajnie się wchłania, nie podrażniło mnie, rewelacja, ale nie zapeszam).


Krok 6 – Krem nawilżający na dzień.

Nawilżający Krem do twarzy Cerave”.

Moje podejście do kremu nawilżającego, oraz do jego wyboru bardzo się zmieniło na przestrzeni myślę 2, 3 lat. Kiedyś inwestowałam w krem znacznie więcej pieniążków, wybierałam dość bogate formuły, ze składnikami aktywnymi, polecane w świecie Youtubowo / Blogowym, teraz jest inaczej. Dziś zdecydowanie wolę wydać nieco więcej na serum, a kremami jakie używam od jakiegoś już czasu, są podstawowe kremy nawilżające z ceramidami, które nawilżają i dbają o utrzymanie  mojej bariery hydrolipidowej w dobrej kondycji.

Kremem, który uwielbiam i jest moim hitem, jest podstawowy krem nawilżający marki Cerave. Krem posiada w składzie 3 kluczowe ceramidy*, które są niezwykle ważne w dbaniu o utrzymanie odpowiedniego nawilżenia skóry. Dodatkowo kwas hialuronowy, który utrzymuje poziom nawilżenia przez cały dzień.

Krem jest bezzapachowy, niekomedogenny, idealny dla skór delikatnych, atopowych, szybciusieńko się wchłania, ale też idealnie nawilża. Krem stosuję zarówno rano jak i wieczorem, wieczorem dodaję kropelkę ulubionego olejku i sprawdza mi się idealnie.

Jest to mój „bezpieczny” krem, taki do którego chętnie wracam i mogę mu w 100% zaufać, że nie zrobi mi krzywdy, nie zapcha mnie, nie uczyli, nie dostanę po nim jakiejś tajemniczej wysypki. Dodatkowo w składzie już na 4 miejscu posiada Niacynamid.

Świetny podstawowy krem dla skór wrażliwych, ale także dla przetłuszczających się, lekka formuła, szybko wchłaniająca się, ale silnie nawilżająca, polecam.

krem nawilzajacy cerave
Krem nawilżający z ceramidami





Krok 7 – ochrona przeciwsłoneczna.

COSRX – Aloe Soothing Sun Cream SPF50+/PA+++ – Nawilżający Krem z Filtrem Przeciwsłonecznym„.

Jak już wspomniałam wcześniej, ochronę przeciwsłoneczną stosuję cały rok, czy lato czy zima, krem z filtrem to u mnie podstawa.

Stosując kwasy, retinol, czy witaminę C, nie ma mowy o opuszczeniu tego etapu pielęgnacji. Ochrona przed promieniowanie UVA i UVB*, to krok w pielęgnacji, dzięki któremu będziemy mogli cieszyć się jak najdłużej młodą i promienną skórą.

Słońce potrafi narobić nam wiele szkody na naszych twarzach i taki krem z filtrem obok retinolu i witaminy C, myślę, że to będzie taki zestaw gwarantujący piękno i młodość naszym cerom;P

Ale tak serio, krem z ochroną UVA i UVB jest to must have, a moim wyborem, szczególnie na jesienno-zimową porę, jest krem od COSRX z aloesem i filtrem 50.

Jest kilka powodów dla których, już drugi sezon, jest to mój ulubiony krem z SPF i stanowi uwieńczenie porannej rutyny pielęgnacyjnej. W składzie posiada aloes i bardzo fajnie łagodzi moją skórę, często podrażnioną wskutek używania retinolu. Ma przyjemną formułę, szybko się wchłania, nie bieli i rewelacyjnie nawilża.

Dzięki zawartości witaminy E działa ochronnie, przeciwdziała wolnym rodnikom, regeneruje, wspomaga gojenie, odżywia skórę. Chroni mnie przed promieniowaniem UVA i UVB. Czego chcieć więcej.

Nie poleciłabym tego kremu cerom tłustym. Ja właśnie dlatego stosuję do jesienią i zimą, gdyż krem jest mocno nawilżający. Latem zdecydowanie wybieram kosmetyki bardziej matujące.

Krem polecam, nigdy mnie nie zawiódł, bardzo mi odpowiada również pod makijaż, nic się nie waży, nie schodzi i nie spływa:).

ochrona przeciwsloneczna spf filtr 50 cosrx
Krem z filtrem SPF 50 COSRX




Poranna pielęgnacja twarzy – podsumowanie

Są to już wszystkie kosmetyki, które obecnie składają się na moją poranną rutynę pielęgnacyjną. 

Wszędzie tam gdzie znajdziecie * umieściłam, dość przydatne i podstawowe informację na temat konkretnego składnika, na którym bazuje opisywany przeze mnie produkt.

Starałam się wyczerpać temat i opisać, wam wszystkie wymienione produkty najlepiej jak tylko potrafiłam.

W kolejnym wpisie przedstawię wam już wszystko to, co stosuję na noc.

Demakijaż, oczyszczanie, retinol i oleje.

Do następnego razu:)


A tutaj znajdziecie link do wpisu o innej rutynie, a konkretnie prawidłowa higiena jamy ustnej i jej wpływ na zdrowie. Miłej lektury.