Written by Natalia Szewczyk

Koreańska analiza skóry w Seulu. Sprawdziłam, czy K-Beauty naprawdę działa

Czy pielęgnacja koreańska działa analiza skóry w Korei Południowej
Spis treści

Koreańska machina piękna, jak one to robią?

40-latkowie wyglądający jak nastolatkowie. Idealna glass skin. Zero porów, zmarszczek ani przebarwień. To geny? Dieta? Styl życia? A może jedna wielka zbiorowa obsesja?
Przeszłam przez tę koreańską machinę piękna, poddałam moją twarz wnikliwej analizie i okazało się, że…
 
Ale od początku.

Sekret pięknej skóry Koreanek

Koreankę poznasz wszędzie. Znaki rozpoznawcze: dokładnie zakryte odzieżą ciało, nawet podczas upalnego dnia. Rękawiczki UV, parasol UV, maska UV.

Twarz pełna blasku, alabastrowa, śnieżnobiała, minimalny make-up, zero porów i nagle zastanawiasz się, jak to jest możliwe? Jak to osiągnąć, czy to w ogóle jest osiągalne dla kogoś z zewnątrz?

Pielęgnacja koreańska, K-beauty

Moja przygoda z pielęgnacją koreańską rozpoczęła się już dobre kilka lat temu. Pielęgnację uwielbiam, to jest mój konik, moja pasja. Znam trendujące składniki, znam wszystko, co posiada udowodnione działanie.

Moja pielęgnacja twarzy jest rozbudowana i zdecydowanie do minimalnej nie należy. Rozkoszuję się jej każdym krokiem i etapem, przetestowałam sporo i wreszcie nadszedł ten dzień, w którym przekonam się, czy to wszystko działa, czy to ma sens i czy faktycznie wpływa w sposób korzystny na stan i wygląd mojej skóry.

Koreanki zapobiegają. Podstawą pielęgnacji koreańskiej jest prewencja, nawilżanie i ochrona bariery hydrolipidowej skóry ponad wszystko. To właśnie ten blask i brak widocznych porów jest skutkiem ubocznym utrzymania bariery hydrolipidowej w jak najlepszej formie. Odżywianie ponad agresywne złuszczanie.

Makijaż ma jedynie podkreślić zdrową skórę, choć widząc i testując kosmetyki K-beauty, zaskoczył mnie stopień krycia przeróżnych kosmetyków kryjących, krycie jest spore, a te słynne podkłady cushion okazały się too much dla mnie, choć skusiłam się na jeden konkretny, ale o tym za chwilę.


Filary filozofii K-beauty, jak działa pielęgnacja koreańska?

Glass skin – czyli maksymalnie nawilżona, gładka, promienna skóra. Zdrowa, jak u niemowlaka, jak tafla szkła. Nie tłusta, lecz sprężysta i odżywiona. Prewencja zamiast leczenia – pielęgnacja rozpoczyna się od najmłodszych lat.

Koreanki dbają o to, by nie dopuścić do powstania pierwszych zmarszczek, nie czekają na pierwsze oznaki starzenia.

Delikatność, brak agresywnych peelingów mechanicznych, piekących kwasów. Pielęgnacja koreańska opiera się na delikatnym złuszczaniu, kojących składnikach, wszystko ma na celu wspierać naturalne procesy odnowy naskórka.

Fundamenty koreańskiej pielęgnacji

Dwuetapowe oczyszczanie. Na koniec dnia twarz musi być dokładnie oczyszczona z resztek makijażu, SPF, potu, lecz nie pozostawiona taka squeaky clean. Pierwszy etap to olej lub balsam, dalej pianka, żel lub krem myjący.

Wielowarstwowe nawilżanie. Koreanki zamiast jednego gęstego kremu używają wielu lekkich warstw. Pielęgnacja koreańska jest wieloetapowa, poszczególne kosmetyki są delikatnie wklepane, nie agresywnie wtarte, dany produkt wklepuje się, potem delikatnie osusza machając dłonią lub stosując wiatraczek.

Leci tonik, esencja, serum, krem. No i ostatni filar, coś, z czego Korea jest znana i kochana, czyli ochrona przeciwsłoneczna.

Całoroczna ochrona. Krem z filtrem jest nakładany codziennie, bez względu na stopień nasłonecznienia. Nawet jeśli nie wychodzisz z domu. SPF jest nie tylko aplikowany raz dziennie, jest regularnie dokładany w ciągu dnia, reaplikowany.

Koreańskie filtry są znane na całym świecie, konsystencje są ultralekkie, nowoczesne, niebielące i nawilżające.

Jakich składników szukać w pielęgnacji koreańskiej?

Centella Asiatica (Cica / Wąkrotka azjatycka) – piękny składnik kojący dla wszystkich wrażliwców, ratunek dla zaczerwienionej skóry, dla skóry podrażnionej. Ja ten składnik uwielbiam i zawsze szukam go w kosmetykach.

Ogólnie kosmetyki koreańskie są napakowane właśnie składnikami kojącymi. Tak jak wspomniałam, bariera hydrolipidowa musi być w jak najlepszym stanie. Stąd pochodzi blask, dzięki temu nie powstają zmarszczki, uszkodzenia, wypryski.

Inne składniki kojące i kultowe w kosmetykach koreańskich to: niacynamid, kwas hialuronowy, ekstrakt z ryżu, ceramidy, pantenol, propolis czy żeń-szeń. Największym hitem ostatnich lat jest również PDRN (Polydeoxyribonucleotide) – są to najprościej mówiąc, fragmenty DNA łososia.

Badania wskazują, że kosmetyki z PDRN działają regenerująco, wspierają produkcję kolagenu, pomagają odzyskać elastyczność, jędrność, ogólnie wszystko to, czego chcemy, w szczególności po trzydziestce.

Dalej mega popularnymi składnikami w koreańskiej pielęgnacji będą peptydy, bakuchiol (alternatywa dla retinoidów, coś w sam raz dla skór wrażliwych). Do delikatnego złuszczenia stosuje się najczęściej kwasy PHA – najważniejsza w złuszczeniu będzie zasada częściej a delikatniej, aniżeli raz a porządnie.

Pięć najlepszych kosmetyków, moja piątka. Aktualni ulubieńcy pielęgnacyjni.

Klinika piękna w Seulu, która najlepsza?

Po dwóch latach wracamy do Seulu. Na moim radarze są tym razem koreańskie kliniki piękna. Chcę sprawdzić, jak to wszystko, co robię, przekłada się na faktyczny stan mojej skóry. Najprościej: czy koreańska pielęgnacja działa?

Przyznam, że ostatnio dla mojej skóry byłam brutalna. Zbyt agresywnie ją złuszczałam i absolutnie nie stosowałam się do podstawowej zasady koreańskiej pielęgnacji, czyli w dość znaczącym stopniu naruszyłam swoją tak cenną barierę hydrolipidową.

Zbyt agresywnie złuszczałam skórę, która wariowała. Twarz potrzebowała ukojenia, a ja zafundowałam jej kwasy i retinol, dodatkowo wszystko pośród palącego słońca. Tej wizyty w klinice potrzebowałam, aby wrócić na właściwe tory i przypomnieć sobie, o co w tym wszystkim chodzi.

Koreańska analiza skóry, na czym to polega?

No więc, przeszukałam sieć całą w poszukiwaniu odpowiedniej kliniki.
 
Tam, gdzie będzie profesjonalnie, tam, gdzie zrobią mi analizę twarzy, taką konkretną, zaproponują odpowiedni zabieg, no i najważniejsze, dobiorą mi odpowiednią pielęgnację, skrojoną pod moją miarę. Czym jest koreańska analiza twarzy?
 
Specjalna maszyna, do której wkładasz swoją twarz, marek takich jak Janus czy Focuskin, bada skórę w różnych widmach światła UV, oraz światła spolaryzowanego. Co dokładnie mierzy maszyna? 
  • Głębokość porów i stopień ich zanieczyszczenia
  • Ukryte przebarwienia (pod powierzchnią naskórka)
  • Poziom nawilżenia i elastyczności skóry
  • Wiek skóry w porównaniu do wieku biologicznego
  • Wydzielanie sebum i tendencję do zmarszczek
  • Odporność na promieniowanie UV
Wybrałam klinikę Seoulistique. Klinika jest jednym z najbardziej polecanych, modnych, trendy miejsc na mapie Seulu. Obsługa mówi po angielsku, posiadają bardzo dobre opinie w sieci. Oferują liczne zabiegi pielęgnacyjne, konkretną analizę, no i dobór pielęgnacji zgodny z wynikami analizy skóry twarzy.
 
Moja wizyta rozpoczęła się od krótkiego wywiadu, do wypełnienia zostaje mi wręczona ankieta, herbatka itp. Jest bardzo miło, profesjonalnie i tak lekko futurystycznie. Na pierwszy ogień – skan twarzy. Przemiły pan specjalista pyta mnie o moje największe problemy skórne, z czym chcę ewentualnie walczyć, co jest moją mocną stroną, a co słabą.
 
Młody człowiek naprzeciwko mnie jest zaskoczony moją wiedzą o pielęgnacji. Mówi mi, że to nie zdarza się zbyt często, by osoba odwiedzająca klinikę miała tak obszerną wiedzę na temat pielęgnacji, składników czy struktury skóry. Mówiłam, że się na tym znam 😛 No więc moja twarz wjeżdża do maszyny skanującej.
 
Nie wspomniałam o tym, że twarz musi być czysta, na niej może być jedynie pielęgnacja, zero makijażu. Bardzo szybko na ekranie obok pojawiają się wyniki. Kart jest sporo, wszystko zostaje mi przesłane na maila. Pan jest… w szoku, w szoku jestem również ja.

Pielęgnacja koreańska działa cuda!?

Ogólny wynik stanu mojej skóry twarzy jest nadwyraz dobry. Ba… jedna osoba tylko w przeszłości miała lepszy wynik ode mnie, co przyznam, niezmiernie mnie cieszy. 70 punktów, gdzie przeciętny wynik to około 35, 40, o ile mnie pamięć nie myli. Okazuje się, że mam skórę suchą, wrażliwą, z naruszoną barierą hydrolipidową – tak jak przypuszczałam.
 
Nie mam przebarwień posłonecznych – co niesamowicie mnie cieszy z uwagi, iż większość roku spędzam w tropikach, promieniowanie plus 300 jednostek, czyli SPF działa 🙂 Kilka najważniejszych faktów wynikających z analizy. Moja twarz jest młodsza ode mnie. Wyniki są mega na plus, moja skóra twarzy ma kilka lat mniej niż ja w metryce.
 
Zmarszczek praktycznie brak, jedyne, co powinnam wziąć pod uwagę, to okolice oczu, nieco bardziej pielęgnować je odpowiednim kremem i bruzdy przynosowe (pan zaleca mi wklepywać w nie krem pod oczy). Mega dobra elastyczność, brak głębokich przebarwień, brak zatkanych porów.
 
Pod znakiem zapytania jest moja bariera hydrolipidowa, suchość i wrażliwość. Muszę na jakiś czas odstawić mocne kwasy, retinole, witaminę C i skupić się na prostej, nawilżającej pielęgnacji.
 
Okazało się również, że mam dość wrażliwą cerę, reaktywną w szczególności w okolicy nosa i centrum twarzy. Jestem też skłonna do zapychania się w strefie T. Jeden najważniejszy wniosek – odbudowa bariery hydrolipidowej.

Zabiegi pielęgnacyjne na twarz w Seulu

Po tej wnikliwej analizie przemiły pan specjalista doradził mi odpowiedni zabieg. Zostałam przekierowana do osobnego pomieszczenia, gdzie przemiła pani wykonała mi te wszystkie łagodzące i nawilżające czynności na twarz.

Było to bardzo miłe, przyjemne, w pewnym momencie chyba odleciałam. Całość trwała jakąś godzinkę. Po skończonym zabiegu przeszłam do pokoju, w którym wszystko się rozpoczęło. Podano mi herbatkę i nadszedł czas stworzenia listy zakupów do znanej i kochanej sieci sklepów Olive Young.

To chyba moje ulubione miejsce w Seulu, w którym mogę spędzić długie godziny, bo jest tu wszystko, czego może potrzebować kobieta kochająca pielęgnację. Dostałam konkretną listę. Dostałam rozpiskę, co stosować, kiedy, co rano, co wieczorem.

Główny cel: nawilżenie, złapanie i zamknięcie nawilżenia, odbudowa bariery hydrolipidowej. Tonik, serum, krem pod oczy, łagodne mleczka do mycia twarzy, coś na rano, tak w razie czego (bo ogólnie robię dobrze, że rano twarz myję wyłącznie wodą), no i olej na pierwszy etap oczyszczenia.

Retinol w mojej pielęgnacji został zastąpiony serum z bakuchiolem. Dostałam również polecenie składników, których powinnam szukać w kosmetykach, czyli wszystko, o czym wspomniałam wcześniej w kategorii „łagodzące” dla wrażliwców.

Cica, pantenol, niacynamid, ale w niskim stężeniu, ceramidy, kwas hialuronowy. Lista gotowa, można lecieć na zakupy, czyli coś, co tygryski lubią najbardziej.

Olive Young, czyli najlepsze miejsce na zakup koreańskich kosmetyków

Olive Young to absolutna topka, jeśli chodzi o drogerie w Korei Południowej. To właśnie tu swe kroki kierują nie tylko Koreanki, ale również przybysze z najodleglejszych zakątków świata celem zakupu najlepszej, topowej koreańskiej pielęgnacji.
 
Znajdziesz tu wszystko, a nawet więcej. W tych największych i najlepiej zaopatrzonych sklepach w dzielnicy, jak Olive Young Myeongdong Town, panują tłumy od rana do wieczora. Kosmetyki znikają z półek w sekundzie i w sekundzie zapasy są uzupełniane.
 
Nigdy nie widziałam czegoś podobnego w swoim życiu, nawet podczas promocji w Rossmannie 😛 W całym kraju jest około 1300 sklepów. W samym Seulu znajdziesz je dosłownie na każdym kroku. Olive Young to nie tylko sklep, to wyznacznik trendów, zdobywca nagród, według mnie to najlepsze miejsce na świecie – tak, z całą świadomością piszę to zdanie – NAJLEPSZE MIEJSCE NA świecie na ZAKUP PIELĘGNACJI.
 
W sklepie są nie tylko kultowe kosmetyki, są również gadżety pielęgnacyjne, kosmetyki kolorowe oraz suplementy i przekąski. Co ważne dla Ciebie, dla osoby kupującej: zawsze miej przy sobie paszport. W Olive Young zrobisz zakupy Tax Free. Jeśli nie masz paszportu, o zwrot podatku możesz ubiegać się na lotnisku przy wylocie z kraju.
 
Chyba najlepsze w zakupach w Olive Young jest to, że praktycznie każdy produkt przychodzi z jakimś bonusem lub w promocji. Każdy produkt jest zawsze 1+1, uzupełnienie gratis, miniaturka gratis. Także w efekcie skończyłam z jakimś dziesięciokilogramowym nadbagażem, jak ja to spakuję i polecę z tym do Polski – nie mam pojęcia.

Zabiegi beauty Korea Południowa, co trenduje?

Oczywiście skala i różnorodność zabiegów beauty w Seulu jest ogromna. To nie tylko tego typu kliniki oferujące nieinwazyjne zabiegi pielęgnujące.
Seul pęka w szwach od klinik medycyny estetycznej, a wyjście na botoks robi się tu w przerwie na lunch.
 
W stolicy Korei Południowej znajdziesz tzw. kliniki masowe – umawiasz się na konkretną godzinę, musisz być na czas, szybko, sprawnie, następny… Tu przychodzi się w przerwie od pracy: botoks, lifting, proszę bardzo, na zawołanie.
 
Procedury i zabiegi przeprowadza się taśmowo i tanio. Są również kliniki bardziej fancy, gdzie podchodzi się do ciebie indywidualnie, na bogato – są to tzw. kliniki butikowe. Przykładowe top zabiegi w Korei Południowej:
  • Skin Boosters (Stymulatory tkankowe i mezoterapia) – Absolutny numer 1
  • Nieinwazyjny lifting i napinanie (Zabiegi High-Tech)
  • Lasery na przebarwienia i teksturę
  • Aqua Peel
  • Botoks

Glass skin to coś więcej niż pielęgnacja…

Muszę o tym napisać, bo piszę o tym za każdym razem, poruszając temat pielęgnacji i pięknego stanu skóry. Pielęgnacja, kosmetyki, zabiegi, maski to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeśli Twoje odżywianie kuleje, jeśli Twoje jelita są w opłakanym stanie, jeśli nie są ogarnięte podstawy, to żadna, najlepsza koreańska pielęgnacja i najdroższe zabiegi świata nie pomogą.

Nie widziałam Koreanki, która pali papierosy, która dużo pije. Koreanki jedzą swoją pielęgnację. Co to oznacza? Jedzą ryby, tłuszcz, wołowinę, zupy, wywary, herbaty. Kolagen i omega-3 to są rzeczy mega ważne w diecie. To, co jesz i jak żyjesz, odzwierciedla się w stanie Twojej skóry.

Odpowiednie nawodnienie, dieta, aktywność fizyczna, ochrona bariery hydrolipidowej i ochrona UV – to jest podstawa. To jest sekret piękna Koreanek, to stąd ta cała, upragniona glass skin.

Jeszcze na sam koniec, wspominałam o podkładzie, na który się zdecydowałam, oczywiście dostałam dwa wkłady w cenie jednego, nie mam pojęcia, kiedy to zużyję, co na co dzień, nie stosuję żadnych podkładów i tego typu kosmetyków, ale chciałam przetestować, wiesz jak to jest. 😛

Rom&nd Bare Water Cushion to ultralekki podkład stworzony głównie dla osób z cerą suchą, odwodnioną, normalną oraz dojrzałą, czyli coś idealnego dla mnie.
 
Nawilża, nadaje blask, myślę, nie nada się dla cer tłustych. Zapewnia promienny wygląd i daje ten upragniony efekt glass skin. Nie daje mocnego krycia, którego osobiście nie lubię i unikam za wszelką cenę.