Pasja, praca, hobby, czyli kiedyś nienawiść, dziś sposób na życie…
Spis treści
Od „pały” z dyktanda do własnych e-booków
Podstawówka, klasa licząca około 30 małolatów niewiedzących absolutnie nic na temat tego, jak będzie malowała się ich przyszłość.
Chodzisz do tej szkoły, no bo trzeba, no bo chodzą Twoi ziomale, no i mama każe.
Siedzisz w tej ławce, a w głowie masz wszystko poza tematem lekcji. Skupiasz się na tym, z kim będziesz wracała ze szkoły, czy ten chłopak wreszcie coś zagada, czy
Aśka zaprosi Cię na imprezę, no i dlaczego znów ten pryszcz na czubeczku nosa i jak go sprytnie zakamuflować.
Jako nastolatkowie, dzieciaki, nie mamy pojęcia ani wizji przyszłości, nie myślimy o tym, co chcemy robić, aby zarobić kasę. Nie mamy planów pięcioletnich, interesuje nas „tu i teraz”. Jak mając 15, 16, 18 czy nawet 20 lat można wybrać zawód czy kierunek studiów, skoro w tym okresie życia chcemy robić wszystko i nic?
Chcemy próbować, bawić się, być w gronie przyjaciół i znajomych. Nie interesują nas górnolotne kwestie, nie chcemy zgłębiać przeszłości narodów ani rozkminiać filozoficznych kwestii: „dlaczego, jaki cel i po co tu jesteśmy”.
Moment, w którym paradoksalnie mamy zdecydować, co będziemy robić w życiu, jest tak nieodpowiedni, bo nie wiemy nic, a wydaje nam się, że wiemy wszystko.
Nie musisz wiedzieć, kim chcesz być. Dlaczego najdziwniejsze prace to najlepsze lekcje
Weźmy np. takie dyktando. Teoretycznie każdy z nas po polsku mówi i pisze, a jednak to nie taka prosta sprawa. Napisz, człowieku, esej czy opowieść – nie dość, że zawrzyj tam jakąś mądrą treść, to jeszcze nie rób błędów.
To była moja pięta achillesowa. Nie chciałam czytać, nie chciałam pisać. Dlaczego tu „u” takie, a gdzie indziej „ó”? rz, ż, ch, h – bez sensu. I że zdanie musi mieć jakąś składnię, że rzeczownik, czasownik, że tego po tym nie można… Boże, ratuj. Pała. Nie byłam w tym dobra. Nie lubiłam tego, lecz jakże przewrotne i zaskakujące jest to życie.
Gdybym mojej pani Markiewicz od „polaka” oznajmiła wtedy na lekcji języka ojczystego, że za dwadzieścia lat będę pisała zawodowo, zadrwiłaby pewnie ze mnie i odrzekła: „Dziecko, gdzie z takimi bykami?”. A jednak, droga Pani Markiewicz, dziś jestem autorką. Natalia Szewczyk – autorka licznych tekstów, które ludzie z wielką chęcią i ogromną przyjemnością, lekko, łatwo i przyjemnie chłoną i czytają.
Ba, płacą nawet za e-booki, które napisałam sama, tymi rękami, które niegdyś były karcone za totalny brak spójności, sensu i jakieś bazgroły. Nigdy nie wiesz, co stanie się Twoją ogromną pasją i sposobem na życie.
Dlatego warto próbować wszystkiego. Jeśli miałabym dać komukolwiek jedną radę, lub inaczej – jeśli ktoś pyta mnie: „czego nie warto robić?”, „co odradzam?” – nie odradzam niczego.
Rób wszystko, jak najwięcej, imaj się najdziwniejszych rzeczy, bierz prace, które potencjalnie nie mają nic wspólnego z tym, co Cię kręci, bo każda rzecz i czynność to cenna lekcja i doświadczenie. Praca na stacji benzynowej, na stoisku mięsnym, za kasą, w fabryce czekolady przy batonach, obróbka zdjęć ubrań dziecięcych, robienie zdjęć zabawkom, własny sklep internetowy, prowadzenie bloga lifestylowego…
Tak, robiłam to wszystko i nie żałuję ani sekundy. Choć nie było lekko, pachnąco i przyjemnie, te wszystkie doświadczenia doprowadziły mnie do punktu, w którym jestem dziś. I najpiękniejsze jest to, że zupełnie nie wiem, co będę robić za 2, 5 czy 10 lat, bo chcę więcej i więcej nadchodzi.