Written by Natalia Szewczyk

Zanzibar 2021 – czy warto?

Plaża Matemwe Zanzibar wakcje 2021 blog podróżniczy

Spis treści

Zanzibar uzależnia

Zanzibar uzależnia, a przynajmniej uzależnił mnie.

Kolor oceanu, zachody i wschody słońca, emocje, mnóstwo pierwszych razy, widoki, pogoda i ludzie…

Jeśli miałabym opisać naszą wyprawę do Tanzanii w kilku słowach…zdecydowanie pierwsze jakie przychodzą mi na myśl to mocne przeżycia i niepowtarzalni ludzie.

Ludzie o których myślę po dziś dzień, a przeglądając zdjęcie i filmy z wakacji, wspomnienia i emocje wracające jak bumerang powodują, że łezka kręci się w oku, a puls przyspiesza.

Wyspa Zanzibar – otwórz się na nowe

Zdecydowanie to były wyjątkowe, wyczekane, upragnione i jedyne takie wakacje w moim życiu (jak dotąd) nie tylko najdalsze geograficznie, ale również zmuszające mocno do refleksji i patrząc wstecz na te wszystkie przygotowania, stres, stosy dokumentów, drogę jaką trzeba pokonać by dotrzeć do tego wyjątkowego miejsca, myślę sobie, że było warto i wszystko to przeszłabym raz jeszcze bez mrugnięcia okiem.

Tak jak wspominałam w poprzednim wpisie  „Lecimy na Zanzibar”, najważniejsze według mnie jadąc do jakiegokolwiek kraju, nie tylko kraju afrykańskiego, to otwarcie się na ludzi.

Początki bywają trudne…zaczepianie, nawoływanie, nagabywanie, brak sekundy spokoju, a o samotnym spacerze po plaży to w ogóle zapomnij… jednak wdając się w jedną rozmowę, potem w drugą, trzecią… poznajesz lokalne osoby, które mówią szczerze, że to dzięki nam – turystom, podróżnikom, zwał jak zwał oni są w stanie zapewnić byt swoim rodzinom, a każdy sprzedany kokos czy wisiorek jest dla nich na wagę złota bo od tego zależy co Pani domu włoży do gara dzisiejszego wieczoru… zmienia Ci się perspektywa.

Zanzibar – życie w dobie pandemii

Opuszczając solidne mury kurortów i wkraczając w inny Świat ludzi zmagających się z codziennością, widząc codzienne życie tak różniące się od tego naszego, dzieci bawiące się oponami, biegające w kurzu wśród śmieci i kamieni, roczne bobasy raczkujące bez butów po gruzach, kobiety zmywające naczynia po posiłku przed domami (a mówiąc o domach mam na myśli lepianki z ziemi i wody pokryte w większości liśćmi z palm kokosowych), mężczyzn remontujących drogi w upale z kilofami w rękach i w japonkach na nogach… dostrzegasz jak bardzo my jako Europejczycy jesteśmy “rozpieszczeni”.

Jak bardzo Państwa, rządy, regulacje, przepisy, wreszcie rodzice, rodzina rozpuściły nas, jak bardzo jesteśmy wygodni, rozkapryszeni, nie potrafiący niekiedy docenić tego co mamy, a w porównaniu z ludźmi na wyspie mamy ogrom.

Nasze codzienne problemy są tak dalekie od tych tam na miejscu i zadziwiające jest to, że są to jedni z przyjaźniejszych i radośniejszych ludzi jakich udało mi się spotkać.

Ludzie witają Cię radosnym “Jambo”, pytają skąd jesteś, spędzają z Tobą czas, są ciekawi naszego życia w Europie, które jest dla nich równie odległe i abstrakcyjne jak ich życie dla nas. Wiem, że spora część ludzi jest miła bo ostatecznie chcą nam coś sprzedać, ale pomimo to z czasem jest to dla nas zrozumiałe i normalne, bo tak właśnie wygląda ich życie, a nie jest kolorowo. Czasy pandemii niesamowicie dewastująco wpłynęły na dochody lokalnej społeczności.

Zanzibar – nowe prawo a sezon turystyczny

Będąc tam od 22.05 do 6.06 codziennie słyszeliśmy od lokalnych, że już wkrótce zacznie się sezon, turyści napłyną i będzie lepiej, jednak ten czas nie nadszedł, a przynajmniej nie za naszego pobytu na wyspie, wręcz przeciwnie.

Plaże, hotele pustoszały z dnia na dzień.

Rozporządzenie wprowadzone przez nową Panią prezydent dotyczące konieczności okazania negatywnych wyników testów na Covid (PCR) przy wjeździe do kraju, miało ogromny wpływ na ilość turystów.

W ostatnie dni, które spędziliśmy we wiosce Jambini, byliśmy często jedynymi „Mzungu” w pobliskich sklepach czy restauracjach, hotele świeciły pustkami, a właściciele wykorzystywali ten czas na remonty swoich przybytków lub całkowicie zamykali obiekty, plaże pustoszały…

Przykry widok. Widać było zawód i smutek w oczach ludzi, którzy liczyli na napływ potencjalnych klientów i w tym miejscu jeśli zastanawiacie się nad tym czy warto lecieć na Zanzibar tego lata, odpowiadam wam, że WARTO.

Wakacje na Zanzibarze – czy warto?

Co z tego, że wydasz trochę kasy na lot i test, wypełnisz parę papierków przed wylotem, czy na miejscu. Kiedy już osiągniesz cel nie zawiedziesz się. Na miejscu koszty życia są nieporównywalnie niższe niż te w Europie. Żywność, koszt wycieczek, wynajem auta, atrakcje – jesteś w stanie przeżyć za ułamek tego co np. w Hiszpanii czy nad polskim morzem.

Dlatego zachęcam do nie zniechęcania się kilkoma papierkami i testami.

Ja tych wyjątkowych wakacji z pewnością nie zapomnę do końca życia i opuszczając Zanzibar ze smutkiem, planowałam w głowie kolejną wyprawę dokładnie w to samo miejsce.

Ten wpis jest pierwszym z serii, bardziej refleksyjnym i takim na gorąco, gdy emocje są wciąż żywe i silne.

W kolejnych wpisach z pewnością wdam się w szczegóły, koszty, lot, jak zorganizować wycieczkę na własną rękę, co zobaczyć a co sobie darować, polecenia itp.

Zanzibar 2021 – ludzie

Teraz chciałam się skupić na ludziach, których udało mi się poznać na wyspie i którzy wywarli na mnie niesamowite wrażenie i już dziś mogę stwierdzić, że w trakcie 3 tygodniowego pobytu w Tanzanii poznałam więcej inspirujących ludzi niż przez – być może – dekadę swojego życia, a przynajmniej przez cały 2020.

Brzmi niewiarygodnie, ale wydaje mi się, że był to główny powód dla którego ta wyprawa miała na mnie tak spory wpływ pod względem emocjonalnym.

Wiadomo widoki, plaże, ocean, jedzenie, to wszystko jest ważne i wyjątkowe na Zanzibarze, jednak to właśnie ludzie sprawili, że na wyspę wrócę jeszcze nie raz, przynajmniej mam taką głęboką nadzieję.

To ludzie, nie miejsce…

Omama – Maasai z Kilimandżaro, który na Zanzibarze zarobił 140 dolarów po to, by kupić swoją upragnioną krowę której fotki pokazywał nam w sieci…

Simona i Klara – Słowaczki z Irlandii:) matka i córka, otwarte i radosne podróżniczki (Simona zwiedziła prawie cały Świat nie posiadając ani jednej fotki)…

Isi – Turek z Niemiec, 22 letni chłopak, który posiada 6 mentorów i szuka swojego miejsca na Ziemi…

Muhammed – kierowca taksówki – fan Beaty Kozidrak…

Abraham – lokalny ziomek, który zapoznał nas z życiem nocnym na dzielni…

Stefan, który spędził z nami 4 godziny, pokazał mi życie tętniące w Oceanie podczas odpływu, przyjechał na wyspę z kontynentu, wynajmuje pokój z żoną i dwójką dzieci – zarabia na utrzymanie robiąc breloczki i magnesy z drzewa hebanowego …

9 letni Hash, który sprzedawał kokosy na plaży – w całości – wynieśliśmy jego biznes na wyższy level dając mu kasę na nóż, aby następnym razem mógł klientowi ułatwić wypicie wody kokosowej:) …

Hiszpańscy nurkowie prowadzący szkołę nurkowania w Nungwi, podobno najlepsza w okolicy (Spanish Dancer Divers)…

Justin z RPA, 23 letni chłopak, którego nowe rządy w kraju popchnęły do zmiany swojego życia i wyruszenia do Arabii Saudyjskiej – samotnie, niesamowity chłopak, wyjątkowo dojrzały jak na swój wiek, mądry życiowo, otwarty, inspirujący i odważny…

Nasz przewodnik Frank, z którym wybraliśmy się na Safari – cudowny, ciepły, ciekawy życia w Europie, pomocny, po tym jak Covid uderzył mocno w branżę turystyczną założył własną farmę, by móc utrzymać rodzinę i swój biznes…

Pisarz z Anglii, który mieszkał w hotelu w którym zatrzymaliśmy się w Nungwi – w listopadzie wyjechał z plecakiem na 10 dni, by uciec nieco od rzeczywistości pandemicznej –  do Anglii nie wrócił po dziś dzień:) postanowił zacząć pisać swoją powieść, zwiedził Egipt, Jordanię, ale Zanzibar skradł jego serce na tyle, że zabawił tu najdłużej i nigdzie mu się nie śpieszy. 

Wyjątkowa para z USA, oryginalnie pochodząca z Korei, która po 20 kilku latach spędzonych w Stanach, przeprowadziła się do Rwandy, a w Afryce najbardziej brakuje im dobrego sushi:) …

… i wiele, wiele innych anonimowych, lecz równie ważnych osób – to im dedykuję mój dzisiejszy wpis.

I po dziś dzień wspominam tych wyjątkowych ludzi, którzy z jakiegoś powodu pojawili się na mojej drodze.

Zanzibar to stan umysłu:)

Tak jak pisałam wcześniej, każdy wyjazd to wyjście ze strefy komfortu, a każdy powrót to zmiana… tym razem zmiana jest ogromna.

Tyle myśli, tyle wspomnień, refleksji, a ja jestem wdzięczna za każde i każdą z nich.

Jestem wdzięczna za każdą rozmowę, za każdy wschód i promień słońca, za każdy kęs świeżego lokalnego jedzenia, za każdy moment ochłody w oceanie, za każde zwierzę żyjące wolno bez klatek i murów…

Dla mnie Zanzibar to lokalni ludzie, którzy nie znając innego życia robią co mogą by zadbać o te które mają i cenią ponad wszystko, ludzie którzy są twardzi, ludzie którzy chcą się uczyć, ale nie mają możliwości, to dzieci pomagające rodzicom w pracy w czasie gdy powinny być w szkole lub bawić się z rówieśnikami, to wieczorne życie miast i wsi, grillowanie, zgiełk, targowanie się i zapach, to młodzi ludzie grający na plaży w piłkę o zachodzie słońca, ćwiczący bez żadnego „fancy” sprzętu, a wszyscy niesamowicie sprawni i świadomi swojego ciała, silne kobiety, niekiedy leniwi mężczyźni;) …

…i każdy bez względu na metrykę, pochodzenie, kolor skóry, wyznanie, czy doświadczenie życiowe ma wpływ na nasze życie, od każdego można się czegoś nauczyć i każdy może zostawić głęboki ślad w naszym sercu.

Zanzibar to mnóstwo pierwszych razy…

Pierwszy Snorkeling, pierwsze skoki na główkę do wody od podstawówki (choroba uszu nie pozwalała mi na kontakt uszu z wodą), pierwszy raz Delfiny, Safari, pierwszy atak pytona (przeżyty:), przełamywanie barier, lęków, nieśmiałości…

Dobre i złe momenty… zmagania z niekończącymi się kontrolami policyjnymi na drodze jeżdżąc wynajętym autem, problemy z rezerwacjami hoteli, choroba, alergia, stres…

ale warto było.

(Jak zorganizować wycieczkę na Zanzibar na własną rękę na blogu)

Zanzibar uzależnia

Nie sądziłam, że w 3 tygodnie jestem w stanie tak przywyknąć do silnych emocji i oswoić się z widokiem i ludźmi.

Uzależniłam się na tyle, że powrót do wygodnego życia w Holandii był wyjątkowo trudny, odnaleźć się w codzienności, wejść na powrót w rutynę i żyć z dnia na dzień mniej więcej wiedząc co przyniesie kolejny dzień. 

Ciężko… emocje wciąż żywe nie pozwalają zapomnieć, a serce i głowa chcą więcej.

Jeśli już teraz jesteś ciekaw jak przebiegła podróż na Zanzibar i jak wyglądał pierwszy dzień na wyspie, koniecznie zobacz pierwszy odcinek naszych przygód na kanale Łukasza:) 

do zobaczenia w kolejnym wpisie:)